Zatom Stary (2012.08.12)

Jeśli ktokolwiek zasługuje, by zostać uwiecznionym w kronice to zdecydowanie ten zaszczyt przypada Bractwu Rycerskiemu Niepokalanej z Zatomia Starego. Ta wspaniała kompania z Anią na czele, tchnęła życie w zwykle cichą i spokojną wieś Zatom Stary. Do tej jakże magicznej przemiany przyczynił się również kwiat rycerstwa, który nadciągnął z różnych terenów Polski. Swój skromny udział również posiadaliśmy przybywając w czwórkę, tj. Asia, Pit, Radek no i uniżony kronikarz. Mimo skromnego oddziału, który od nas przybył, gospodarze dołożyli wszelkich starań, by niczego nam nie zabrakło i samotność w morzu innych bractw mogli udusić dużą porcją jedzenia. Należy zaś wspomnieć, że ta przesympatyczna wieś, żyjąca imprezą długo jeszcze przed jej rozpoczęciem ubiła na naszą cześć aż dwa prosiaki. Więc nikt się zapewne nie zdziwi jeśli napiszę, że nie mieliśmy powodów do narzekań. Następnego dnia rycerstwo jęło poczynać to co czyni najlepiej, czyli rozgrzewać imprezę i zabawiać ludzi. Ludność zaś liczna się przewinęła przez obóz, bo atrakcje były niemałe. Można było podziwiać pojedynki konne, turniej pieszy, cały średniowieczny obóz porażający wręcz klimatem, w którym kowal mógł wykuć nóż, garncarz sprzedać kufel, a baba nalać mężowi trunku ze dzbana. Główna zaś atrakcja nadeszła wieczorem gdzie słowianie, zmierzyli się z chrześcijanami w decydującej bitwie. Również i tym pokazem ludność była niezwykle zachwycona. Szybko niestety po tym wzywała nas szara codzienność i musieliśmy wcześniej wracać do domu. Mam nadzieję jednak, że chociaż w połowie oddałem moje niezachwiane, pozytywne wrażenie po tej imprezie, które jeszcze długo będzie ogrzewać nasze serca.

Brat Jakub (Przemek)